Mnóstwo wrażeń

Pierwsze dni to mnóstwo wrażeń, choć oczywiście na razie jestem bardziej na wakacjach niż w pracy. Od najbliższego poniedziałku zacznę kurs języka; na razie umówiłem się na cztery tygodnie ale bez wątpienia potrzebne będzie więcej… nawet mi radzą 4 miesiące. Póki co do uśmiecham się do ludzi i mówię „Hola”, a oni do mnie. Ci, którzy są „w orbicie” kościoła są bardzo serdeczni i mili. Uśmiechają się, pozdrawiają… Na mojej stronie dałem na razie ładne zdjęcia tukana czy papugi, ale oczywiście ten świat to nie tylko kolorowe ptaki. Wokoło bieda, nędza … a może po prostu inny świat, który nie wiadomo czy można oceniać po naszemu. Nie dałem tych mniej ładnych widoków, bo nie ośmielam się na razie fotografować; nie wiem czy można, nie wiem czy wypada.

Wczoraj byłem przez pół godzinki w jednej z parafialnych świetlic dla dzieci. Dzieciaków było 130. Gwar, hałas, jak to wśród dzieci. Było to jakieś spotkanie zafundowane przez Fundację, która finansuje funkcjonowanie tej świetlicy. Tu (jak mi opowiadają) jest olbrzymi i trudny do ogarnięcia problem rodziny. Dziewczynki rodzą pierwsze dziecko w wieku 12-13-14 lat i oczywiście w tym momencie kończą szkołę. Jeśli się potem zwiąże z jakimś mężczyzną, to ona ma swoje dzieci, on ma swoje dzieci, razem mają dzieci…. Dzieci same nie mogą się połapać, kto jest ich rodzeństwem. Podobno takich małżeństw „po bożemu” to jest niewiele. Wierność tu nie jest w cenie.

Pisałem, że jest tu bieda, ale to nie znaczy, że jest tanio. Jestem zaskoczony sumami jakimi tu się obraca. Na przykład wczoraj kupiłem sobie kartę telefoniczną. Rozmowy w sklepie zaczęły się od propozycji abonamentu za około 150 dolarów !!! miesięcznie. Skończyło się na tym, że wziąłem telefon na kartę ale właściwie na mam pojęcia ile będę musiał płacić i co będę mógł przy pomocy tego telefonu. Ale jakiś tutejszy numer już mam. Bardzo wiele rzeczy jest bardzo drogich, na przykład mandat za jazdę bez pasów to około 120 dolarów, a kilogram ziemniaków dolar czyli nasze 4 zł.

Natomiast wrażenia z kościoła są bardzo miłe. Ludzie którzy przychodzą tworzą fajną atmosferę. Codziennie jest jakaś inna schola i śpiewają pięknie. Piszę o scholii, bo nie istnieją tu organy i organiści. Nie ma żadnego problemu, żeby czytali czytania czy psalm. Ci którzy chodzą do kościoła chętnie się angażują. Jest wielu katechetów, szafarzy Eucharystii, rozmaitych odpowiedzialnych za grupy. Nie rozumiem tego jak to wszystko działa, ale działa w oparciu o świeckich. Księża są raczej do sprawowania sakramentów.

Chyba wystarczy, bo być może piszę głupoty w tym sensie, że po prostu nie znam tego świata i moje obserwacje mogą być zupełnie nietrafne. Kolega, który jest tu proboszczem, mieszka tu 15 lat, i gdy mi opowiada o tutejszych realiach często powtarza „nie da się tego zrozumieć”.

To może tyle wrażeń na dziś.

I jeszcze dwa zdjęcia

w pomieszczeniu gospodarczym dojrzewa kiść bananów. Jeszcze kilka dni temu były zupełnie zielone, teraz wyraźnie dojrzewają.

porządne cytryny podobno wyglądają tak. „Porządne” bo z naszego ogrodu, a nie z jakiejś plantacji gdzie są karmione nawozami. Smakują wyśmienicie 🙂

2 thoughts on “Mnóstwo wrażeń

  1. WITAJ TADZIU
    CZYTAJĄC TO CO NAPISAŁEŚ, MOGĘ TYLKO POTWIERDZIĆ, ŻE TAK JEST JAK PISZESZ I OD LAT SIĘ NIE ZMIENIŁO. KIEDY PRACOWAŁEM W GUARAMBARE W LATACH 2004-2007 TAK SAMO BYŁO I TAK SAMO ODBIERAŁEM. POZDRAWIAM Z KRAKOWA -RYSZARD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *