finde

Hiszpańska strefa językowa broni się przed tym, przed czym my się bronimy słabiutko, to znaczy przed zalewem słów i wyrażeń angielskich. „Komupter” co prawda brzmi podobnie, ale ma tutaj płeć żeńską i nazywa się „computadora”, „myszka” to „ratton”, a „weekend” to „fin de semana”, albo w wersji skróconej „finde”. Nawet „OK”, czyli „okay” nie jest w powszechnym użyciu, ale zamiast tego mówi się „vale”

Powrócę jednak do „fin de semana”, czyli naszego „weekendu” 🙂 Jestem w Guarambaré i przeżywam kolejne doświadczenia duszpasterskie.

Przed południem brałem udział w spotkaniu „Jufry”. Co to jest „Jufra”? To młodzież franciszkańska, pierwszy krok do Świeckiej Rodziny Franciszkańskiej, czy jak kto woli „Franciszkańskiego Zakonu Świeckich”. Fajna młodzież, przyjemne spotkanie i … ciekawostka. Jedna ze wspólnot nazywa się: „Pokój i Dobro”!!! Serio! I nawet zupełnie poprawnie to wymawiają.

Uczestniczyłem dziś także w Dniu Dziadków, który tutaj jest obchodzony 26 lipca, we wspomnienie św. Joachima i Anny, rodziców Matki Bożej.

Wieczorem natomiast odprawiłem po raz pierwszy Mszę św. w naszym kościele parafialnym (dotychczas odprawiałem w kaplicach). Troszkę tremy było, ale chyba nie było źle.

No i jeszcze dwie obserwacje ze świata przyrody. Taka ładna jaszczureczka, która chodzi sobie po ścianie jest podobno bardzo przyjazna nam ludziom, bo chętnie i skutecznie zjada komary. Smacznego! 🙂

Natomiast  po wieczornej Mszy św. w sali gdzie było spotkanie zaskoczyła wszystkich obecność … sowy. Siedziała sobie, jak gdyby nigdy nic na belce pod sufitem. Nie mogłem tego nie sfotografować…

Jutro też jest dzień. Być może też tak ciekawy…

z Bogiem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *