Pan dał mi braci

Już prawie od 24 godzin jestem w El Bolson, w przepięknej Patagonii. Szczerze mówiąc miałem ochotę napisać dziś coś o tej miejscowości, ale pozostawię to na następne dni. Będę tu przez miesiąc więc będzie ku temu wiele okazji.

Mam taką potrzebę napisać kilka zdań odnośnie tego jak dobrze być franciszkaninem. Św. Franciszek pod koniec swojego życia napisał: „Pan dał mi braci”. Z radością chcę powtórzyć te słowa i podzielić się z czytelnikami tego bloga jak to dobrze mieć braci.

Przyjechałem z Asunción do Buenos Aires i czekał na mnie brat Javier. Miał dużo swoich obowiązków, ale dla mnie jako brata w Zakonie znalazł tak dużo czasu, jak tylko było to możliwe. To naprawdę niesamowite, że przyjeżdżam do klasztoru na drugim końcu świata, przedstawiam się jako franiszkanin i… klasztor staje się od razu moim domem. Nie tyle dostaję do dyspozycji pokój gościnny, ale cały klasztor jest mój, jakbym był w jakimkolwiek w którym żyję i pracuję. Po prostu jakbym był u siebie.

Jak już napisałem powyżej tej nocy dotarłem do Bariloche. Na lotnisku czekał na mnie brat Ricardo. Powiedziano mi „poznasz go łatwo bo ma dwa metry”. Rzeczywiście bez problemu dostrzegłem uśmiechniętą twarz, która górowała nad wszystkimi wokół. Przywitaliśmy się i zaczęliśmy rozmowy jak starzy znajomi, albo mówiąc inaczej jak bracia; bracia, którzy co prawda dotychczas nigdy się nie widzieli, ale przecież tyle nas łączy.

W klasztorze (lub poprawniej w klasztorku) w El Bolson dziś poznałem dwóch kolejnych braci: fr. Miguela i fr. Manuela. Od razu znaleźliśmy wspólny język, wspólnych znajomych i wspólne sprawy.

To naprawdę jest niesamowite.

Pan Jezus niektóre swoje przypowieści kończył stwierdzeniem: „kto może pojąć niech pojmuje”. Mam wewnętrzną potrzebę powtórzyć dziś to samo: „Pan dał mi braci … kto może pojąć co to znaczy niech pojmuje”.

Fr. Javier i fr. Martin, obaj z Prowincji Rioplatense, czyli argentyńsko-urugwajskiej.

PS.

Używam skrótów, które dla mnie są oczywiste, ale rozumiem, że nie są oczywiste dla każdego. Mam na myśli „br.” – brat, „fr.” – fraile, czyli też brat, tyle że po hiszpańsku. W Polsce używamy „o.” – ojciec, dla kapłana i „br.” – brat dla zakonnika, który nie jest księdzem. Tu w duszpasterstwie ludzie powszechnie mówią „Padre”, czyli „ojcze”, ale w relacjach naszych, zakonnych raczej mówi się „fraile”, czyli brat.

Coś mi się wydaje, że zamiast wyjaśnić zamieszałem nieco ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *