Święty kowboj

Święty José Gabriel del Rosario Brochero (1840-1914), popularnie nazywany świętym kowbojem, to pierwszy argentyński święty. Kościół w Argentynie ma wcześniejszych świętych, ale byli to misjonarze z innych krajów. Święty Brochero jest pierwszym w pełni ICH świętym. To bardzo barwna i bogata postać. Najbardziej zasłynął z wielkiej gorliwości i bezpośredniości. Wędrował po Argentynie na mule, docierając do najbardziej opuszczonych terenów, aby głosić Ewangelię.

Brochero został ogłoszony świętym przez papieża Franciszka w 2016 r. Jednak już od 2004 roku trwa specyficzna pielgrzymka. W tym roku pielgrzymka ta odbywa się po raz siódmy.

Pielgrzymka ta polega na tym, że odbywa się na mułach, tak jak podróżował św. Brochero. W tym roku trasa pielgrzymki jest najdłuższa, bo przebiega przez Patagonię. Rozpoczęła się w Ushuaia, czyli w najdalej na południe położonym mieście świata.

Żeby spotkać się z tą pielgrzymką pojechaliśmy do pobliskiego Lago Puelo, gdzie proboszczem jest Polak, o. Mariusz Jachym, redemptorysta. Wszystko było przygotowane do Mszy św. na zewnątrz, ale chwilę przed planowaną Mszą zaczęło padać. Trzeba więc było w pośpiechu przenieść się do kościoła.

Na fotografii widać konie, a nie muły, a to z tego powodu, że muły po pielgrzymce odpoczywały, a konie należą do miejscowych, którzy przyjechali przywitać pielgrzymkę.

„Gdzie rzucić kamieniem, tam odezwie się Polak”. Takim powiedzeniem przywitał mnie miejscowy proboszcz, też Polak 🙂 Swoją drogą biskupem tej diecezji jest również Polak. Jakby tego było mało w kaplicy spotkałem Polaków. Niestety nie zapamiętałem ich imion, ale byli bardzo sympatyczni. Oboje są Argentyńczykami o polskich korzeniach. Mówią zupełnie nieźle po polsku, choć urodzili się już tutaj. Ojciec tego pana był uczestnikiem walk o Monte Cassino i po wojnie trafił z Anglii do Argentyny. Natomiast rodzice tej pani pochodzili z Biłgoraja.

o. Mariusz Jachym, redemptorysta, proboszcz w Lago Puelo.

Prawie przez całą Mszę św. nie było prądu, ale była za to miła atmosfera. Prąd pojawił się tuż przed Komunią.

Po Mszy świętej rozpoczęła się „fiesta”, czyli wspólne świętowanie. Atmosfera była cudowna; dużo radości, serdeczności, śpiewu, tańca, dobre przekąski, krótko mówiąc super! To co dla nas „prawomyślnych” Polaków jest dziwne, to fakt, że to wszystko odbywa się w kościele, gdzie chwilę temu skończyła się Msza i gdzie jest Najświętszy Sakrament. Jedyne co w tym miejscu mogę napisać to: „kto może pojąć niech pojmuje”. W każdym bądź razie było bardzo fajnie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *