Pogrzeb

Już mam wiele doświadczeń duszpasterskich w Paragwaju i o wielu z nich tu pisałem. Ciągle jeszcze nie wspomniałem o pogrzebach. Nie wspominałem, ponieważ dotychczas nie odprawiałem ceremonii pogrzebowych. W końcu dziś przyszedł na to czas. Byłem dziś sam w parafii (sam jako kapłan) i po prostu stanąłem przed koniecznością odprawienia dwóch pogrzebów.

Między Polską, a Paragwajem, jeśli chodzi o pogrzeby jest kilka różnic. Kilka o których wiem, choć prawdopodobnie jest ich więcej.

Pierwsza różnica to fakt, że tu nie obowiązują tradycyjne trzy dni między śmiercią, a pogrzebem. Przeważnie pogrzeb odbywa się w dniu śmierci, najpóźniej następnego dnia. Wynika to z prostej przyczyny, którą są temperatury i brak takich luksusów jak chłodnia w zakładzie pogrzebowym.

Druga różnica, dotycząca samej ceremionii pogrzebowej, to fakt, że nie odprawiamy tu Mszy św. pogrzebowej. Odprawiamy tylko modlitwy, takie jak u Polsce w kaplicach pogrzebowych, jednak zawsze z czytaniami biblijnymi i kazaniem. Szczerze mówiąc ludzie i tak nazywają to „msza”.

Trzecia różnica polega na tym, że posługa księdza w tym momencie się kończy. Odprowadzamy trumnę z ciałem zmarłego do drzwi kościoła i błogosławimy ludzi, którzy z kościoła wychodzą. Reszta, czyli droga na cmentarz i sam pochówek, toczą się w sposób dla mnie dotychczas nieznany.

Na pogrzeby przychodzi dużo ludzi. Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze – tu rodziny są bardzo liczne. Po drugie – zwykle przychodzą ludzie z osiedla na którym mieszkała zmarła osoba. Tak więc dziś i na jednym i na drugim pogrzebie było w kościele około 150 osób.

To chyba tyle… Mógłbym też coś napisać o głośnych płaczach i zawodzeniu, ale może innym razem.

Fotografie powyżej pochodzą z Uroczystości Wszystkich Świętych, ale tak wygląda nasz cmentarz.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *